Travelling Andrzej - Centralna Azja - sierpien 2012 travel blog

Khudjand - uliczka z kantorami wymiany walut

W drodze do Dushanbe

Droga do Dushanbe

Tunel "grozy" w drodze do Dushanbe

Mycie samochodow po przejechaniu tunelu

Studenci przed brama uniwersytetu w Dushanbe

Na ulicy w Dushanbe

Prezydent i Wodz Narodu "zyczliwym okien" spoglada na swoich ludzi

Telefoniczna rozmowa z "automatu" w Dushanbe

W miejscowej kawiarni w Dushanbe

Pomnik Rudaki w centrum Dushanbe - jeszcze kilka lat wczesniej stal tam...

Na ulicy w Dushanbe

Dushanbe - jedna z glownych ulic

Uliczka w Dushanbe gdzie miesci sie hostel

Dzis w nocy hostel przyjal wiecej podroznych niz mial miejsc

No i na namiot tez nie ma miejsca...


Sroda, 5 wrzesnia - Khojand, Duszanbe

Wstaje wczesnie rano, z dwoch powodow: 1) chce jak najszybciej opuscic wstretny pokoj, 2) chce 'zalapac sie' na zbiorowa taxi do Duszanbe. Juz przed siodma lapie marszutke na dworzec gdzie odjezdzaja taxi do Duszanbe. Jest to dobre 3-4 km na polnoc od centrum miasta. Choc jestem tam wczesnie to i tak w dalszym ciagu troche za pozno bo wiekszosc taxi juz odjechala. No nic musze czekac (okolo 1 godz) az sie moja wypelni (potrzeba 4 osoby aby jechac). Cena tez dosc wysoka - 150 TJ Som ale kierowca nie chce nic opuscic. Droga (okolo 500 km i 8 godzin) to cos niesamowitego. Myslalem ze droga Bishkek do Osh byla 'trudna' ale tam bylo 'tylko' wiele ostrych zakrętów. Tu to najbardziej 'interesujace' byly przejazdy przez czesc drogi nieutwardzonej oraz przez tunele. Prawie calkowicie ciemne, pelne wybojow i dziur. W niektorych miejscach droga do polowy kol jest pod zalana woda a gdy wlasnie wtedy trafi sie na dziure to i pewnie cale kolo sie schowa. Pozatym w tunelu pelno zepsutych czy porzuconych samochodow i jakis maszyn. W tym calym chaosie probuja 'przebic sie' samochody podarzajace w obu kierunkach. Szczesliwie, poznym popoludniem dojezdzamy do Duszanbe. Z pomoca taxi szybko znajduje hostel Adventure gdzie za $15//noc dostaje pokoj z 2 lozkami. Dlugo wyczekiwany prysznic i ide na miasto, glowna ulica Rudaki, az do samego centrum. Tam tez znajduje restauracje na kolacje.

Czwartek, 6 wrzesnia - Duszanbe

Rano, po sniadaniu, w przybazarowej kafejce (jajecznica, chleb i herbata - 5 TJ Som) kieruje sie do Muzeum Narodowego. Kolekcja opisuje historie Tadzykistanu od wczesnego okresu, poprzez wplywy greckie (posag Aleksandra Wielkiego), okres wplywow buddyzmu (imponujacy 12 metrowy lezacy Budda - wykopany w latach 60-tych w 90 czesciach). W tym samym miejscu był tez Budda siedzacy i stojacy ale obydwa posagi zostaly zniszczone przez arabow). Sa tez eksponaty z okreus kultury muzulmanskiej.

Po muzeum szukam kolejki na okoliczne wzgorze, opisanej w przewodniku, ale jej nie znajduje. W ponad 30C temperaturze nie mysle aby sie tam sam wspinac (juz to robilem w Osh). Ide wiec dalej na polnoc wzdluz glownej ulicy Rudaki. Mijam olbrzymi monument z posagiem Rudaki (jeszcze kilka lat temu na tym samym cokole zamiast Rudaki stal Lenin). Z tylu tez olbrzymi monument Zwyciestwa w II Wojnie Swiatowej. Wszystko otoczone okazalym parkiem. Nieco dalej, tez po tej samej stronie, z daleka widoczny Palac Prezydencki. Ponoc koszt budowy byl rownowartoscia rocznych wydatkow na sluzbe zdrowia! A Tadzykistan jest przeciez najbiedniejszym krajem bylego ZSRR.

Juz poznym popoludniem wracam do hostelu. Idac kladka nad rura od sciekow rozmyslam jak to latwo przyzwyczaic sie do odmiennego otoczenia. Po tych 2 tygodniach wiele rzeczy ktore z pewnoscia zaraz po przyjezdzie by mnie razily teraz nawet na to nie zwracam uwagi.

Po prysznicu i krotkim odpoczynku jeszcze raz wyruszam na kolacje.

Entry Rating:     Why ratings?
Please Rate:  
Thank you for voting!
Share |