pokryfka-azja0405 travel blog


no i jestem w kantonie. (to juz ponad miesiac od opuszczenia polski i prawie miesiac w chinach. trzeba bedzie przedluzyc wize lub zajechac do hong-kongu.) nablizsza placowka HI to budynek tuz obok dworca zachodniego. coprawda nie maja dormitoriow ale dla czlonkow 'single' kosztuje Y60 (dla nieczlonkow Y118), moze byc. prysznic, pranie, internet (nadal nie mam kontaktu do Rafala) i jeszce zdaze sie przejechac na shamien. trzeba bedzie jeszcze sprawdzic cene polaczenia do Shenzhen i HK.

[nazajutrz] zanim znalazlem kafejke dla chinczykow minelo troche czasu (zwykle lepiej pytac o 'internight' zaniast o 'internet', ponadto pomaga narysowanie 'malpki'), zanim z niej wyszedlem znowu troche wiec w koncu na shamien wczoraj nie dotarlem gdyz metro jezdzi tylko do ok. 22 (z dokladnoscia do pol godziny, zalezy od stacji). dzisiaj chyba sie przeniose do jakiegos hostelu na wyspie wiec nie bedzie tego problemu. (btw kafejka internetowa dla chinczykow charakteryzuje sie duza iloscia stanowisk - conajmniej 50 a zwykle kilkaset - i chinczykow, co generalnie w chinach dotyczy wszystkiego. glowne zajecia skosow to rpg i chaty - bardzo popularne sa takie z kamerami - wielu po prostu oglada filmy gdyz zabawa jest dosyc tania, Y2-3 za godzine. dla porownania w hotelu w kantonie chcieli Y30! polaczenie nie moze byc beznadziejne gdyz kamerki transmituja obraz a kilkadziesiat innych osob gra on-line np w warcrafta. z drugiej strony witryny, ktore ja przegladam troche sie 'wgrywaja'. jednak przy cenie ponizej zlotowki za godzine mozna jakos pokorespondowac, poczytac o wydarzeniach na ukrainie itp. ostatecznie trzy godziny kosztuje Y6 a nie Y90. wlasnie doczytalem, ze w chinach byly wybory miss swiata, niestety obrazki nie chce mi sie zaladowac i musze, przynajmniej narazie, poprzestac na komentarzach :( acha, do 2010 roku chinski ma byc najpopularniejszym jezykiem w internecie.) pokoj w ktorym dzisiaj nocowalem nie mial okna. smieszna sprawa, czulem sie zupelnie poza czasem (rowniez troche poza przestrzenia, caly czas wydawalo mi sie ze spie na gorze pietrowego lozka, moze dlatego, ze kilka ostatnich nocy spedzonych w poprzednim hostelu tak wlasnie wygladalo). kiedy w koncu postanowilem sprawdzic o ktorej godzinie w nocy zaczeli mi na korytarzu chalasowac okazalo sie ze jest 11, akurat godzina na przysznic i 'check-out', pranie juz suche.

zlotowka mocna jest! wlasnie uregulowalem wyplacone karta kredytowa yuany przy kursie 2Y = 0.78208 zl podczas gdy miesiac temu za Y2 placilem 0.83868 zl. wniosek? nie warto wwozic dolarow tylko zlotowki ;) spodziwam sie ze kursy azjatyckie sa wzglednie sztywne (tzn ze to zlotowka/euro jest mocna a nie yuan slaby) co zaowocuje niskim kursem dongow, rupii i innych. (papierowe i metalowe zlotowki sa bezwartosciowe, zaden bank ich nie kupi.) oczywiscie nie jest to dobra wiadomosc dla polskich eksporterow. (uh oh. siedzaca obok chinka spiewa jeszce gorzej ode mnie. czas sie zwijac. btw zdjecia missek w koncu sie wgraly. o rety, chyba lepiej zeby jednak sie nie wgraly...)

[dnia ciag dalszy] dzis mam nocleg na wyspie. dormitorium kosztuje Y50 (vs Y60 za singla) ale wazne, ze to hostel i moglem wymienic troche informacji z backpackersami. okazuje sie, ze taniej do hk jest autobusem (80 dolarow hg czyli mniej niz Y80, pociagiem bilet kosztuje ok Y200). sama wyspa faktycznie wyroznia sie architektora i spokojem. ponadto sporo tutaj bialasow (w tym wielu amerykanow w tym wielu grubych). milo tutaj ale mysle, ze kanton mozna sobie odpuscic i, o ile ktos nie wybiera sie do hk, jechac bezposrednio do guilin (a w zasadzie pod guilin do yangshuo, gdzie zamierzam sie udac po 'przedluzeniu wizy'). tuz obok wyspy jest targ i deptak i takie tam. w sumie lubie takie mrowiska, mozna sie poblakac, zgubic i jeszce odnalesc przed uplywam dnia. jesli chodzi o kanton to jeszcze taka obserwacja: przed opuszczeniem polski nie rozroznialem chinczyka od wietnamczyka itp. tymczasem wjezdzajac do kantonu uwage moja zwrocila troche inna fizjonomia ludzi tego regionu: ich twarz jest bardziej pociagla, czesto z charakterystycznymi 'wystajacymi policzkami', ktore, wobec ich bardziej podluznej twarzy, nie zaokraglaja lecz rozmaicaja facjate. ponadto wg LG kantonczycy sa bardzo zadowoleni z siebie, najwyrazniej ich samozadowolenie udzielilo mi sie (nie zebym wczesniej nie byl zadowolony z siebie, jednak teraz moge to uzasadnic). acha jest zima czyli tylko 20 stopni, chinczycy raczej nie uzywaja sandalow ale nie jestem juz jedyna osoba w krotkich spodenkach. wkrotce czeka mnie 'zima' (a w zasadzie pora sucha) w tropikach wiec temperatura jeszce wzrosnie (choc tylko do ok. 20 stopni ze wzgledu na pore roku). pot bedzie plynal wszystkimi porami. a narazie jest akurat, jeszcze nie za cieplo i juz nie zimno. sweeet (czyli po pl miodzio).



Advertisement
OperationEyesight.com
Entry Rating:     Why ratings?
Please Rate:  
Thank you for voting!
Share |